Niedawno w Obornikach Śląskich świętowaliśmy zakończenie roku, teraz kolej na rozpoczęcie kolejnego. W tym celu, jak tradycja nakazuje, w pierwszy styczniowy weekend udaliśmy się do Mysiadła, by wziąć udział w kolejnym Turnieju Noworocznym, organizowanym przez klub Tametomo i sponsorowanym przez znak dzika. Cóż zrobić, kyūdō jest związane z Japonią, a Japończycy obchodzą rok 2019 jako rok dzika. I w tym duchu tradycyjne czarno-białe tarcze zostały podmienione na coś bardziej klimatycznego. A żeby jeszcze podnieść wyjątkowość wydarzenia, podczas otwarcia turnieju osoby które w tym roku wywalczyły wyższe stopnie dan otrzymały potwierdzające to dyplomy. Nie zabrakło też podsumowań roku oraz całkiem sporych planów na nadchodzące miesiące.
Kyūdō Taikai Poznań 2018
Poznański Klub Tengukai po raz kolejny zaprosił nas na taikaiturniej, w tym roku odbywający się 7 i 8 października. Rozgrywany miał być w dwóch konkurencjach: drużynowej i indywidualnej. Ponieważ nie mamy jeszcze wystarczająco licznego strzelającego składu by wysłać trzy osoby, startowaliśmy tylko w konkurencji indywidualnej. Choć przez moment był pomysł zmontowania ekipy międzyklubowej, zebrania pojedynczych osób z innych mniejszych klubów. Niestety, chętnych zabrakło. Cóż, pozostaje start solo – jakby nie było, w czerwcu solowe polowanie na yōkaieogólna nazwa stworów z japońskich legend przyniosło nie najgorszy rezultat. Zatem pakujemy sprzęt, nie zapominamy o kimonie o które w ostatniej chwili poproszono i jedziemy do stolicy Wielkopolski!
Ostatecznie zebrało się 25 osób z 6 klubów: Kraków, Łódź, Warszawa, Poznań oraz jednoosobowe reprezentacje Wrocławia i Katowic. Hmm… czyli plan stworzenia międzyklubowego zespołu prawie się udał, bo Dolny i Górny Śląsk strzelały razem (choć poza rankingiem zespołowym – a szkoda). Plus doszło do małych krakowsko-łódzkich rotacji. W każdym razie, oficjalnie wystartowało 7 drużyn.
X-lecie Wrocławskiego Stowarzyszenia Kyudo w Sobótce
Wrocławskie Stowarzyszenie Kyudo obchodzi w tym roku dziesięciolecie istnienia. Nie byle jaka to okazja, więc jak mogliśmy odmówić zaproszeniu na wspólne świętowanie? Nasza niewielka, bo jednoosobowa reprezentacja wsiadła w pociąg, wysiadła we Wrocławiu, tam kolejna przesiadka w autobus i tak oto wczesnym popołudniem, w piątek 22 czerwca, znalazła się w Sobótce.
Część kyudowa miała się rozpocząć dopiero dnia następnego, ale już na wieczór zaplanowano coś specjalnego – wyprawę na najlepszą górę Fudżi jaką udało się znaleźć w okolicy. Padło na Ślężę. Nie był to jednak zwykły spacerek. Raz, było to wieczorne zdobywanie szczytu. Dwa, było to też drużynowe polowanie na yōkaie – duchy i demony z japońskich mitów i legend. Dla żyjących bardziej dniem współczesnym: takie Pokemon Go!, ale bez komórek. Co się na szlaku nie działo!? Fałszywe yōkaie (część podłożona przez organizatorów, część przez złośliwego sabotażystę), kappy łażące po drzewach, tanuki zakopane w liściach, a nawet zamknięte schroniska. Nie wszystkim udało się dotrzeć na szczyt przed zmrokiem, choć niektórzy twierdzą, że to celowa strategia – duchy wszak chętniej opuszczają kryjówki nocą. A nawet ci, którzy dotarli na szczyt w ostatnich promieniach dnia mieli przed sobą nocną wędrówkę w dół, przy świetle latarek i pojedynczych świetlików oraz przy akompaniamencie pieśni zmierzających na górę starożytnych Słowian.
Czytaj dalej „X-lecie Wrocławskiego Stowarzyszenia Kyudo w Sobótce”

