Turniej Noworoczny 2026

Jak ten czas leci. Pewnie zdążyliśmy już zawalić większość postanowień noworocznych, a może i zapomnieliśmy, że istniały. Zaraz luty, start sezonu ligowego, potem marzec z hondowymi manewrami, kwiecień z sesjami egzaminacyjnymi, a tu relacji z turnieju noworocznego ciągle nie ma. Zatem pora, by w końcu była! Oto opowieść, jak reprezentacja naszego klubu w składzie: Adam, Leszek, Michael i Michał, wybrała się na odbywające się 3 i 4 stycznia świętowania Nowego Roku pod patronatem ognistego konia. I nie, od razu dementuję, pisanie relacji kyudowych na czas nie było na mojej liście postanowień.

Nie można jednak zacząć bez noworocznej wróżby [można, ale nie przyznam sam przed sobą, że to było ewentualnie zabawne tylko za pierwszym razem] . Problem ze zwyczajowym wróżeniem z kart Magic The Gathering: Kamigawa Neon Dynasty polega na tym, że nie po to robi się setting oparty na mechach [nie na mchach, chodzi o mechy — wielkie roboty] , by dawać tam konie. Na szczęście, inny okołojapoński setting Magic The Gathering: Saviors of Kamigawa ratuje nas kartą Skyfire Kirin, który zdaje się być niezłym substytutem ognistego konia. Zamiast próbować przekuć mechaniki karty na życie, niech w tym roku przyświeca nam flavor text [fabularna notka, zarysowująca obraz świata gry] kirina i niech nasza płomienna obecność wypala mgłę wojny i rozprasza więzy lojalności… a szczęśliwymi liczbami w tym roku będą dwie many bezbarwne, dwie czerwone, trzy punkty ataku i trzy obrony.

Pierwsza tradycja odhaczona. Teraz przechodzimy do części kyudowej wpisu i drugiej, kształtującej się tradycji, czyli przedturniejowego spotkania w Wiśniowej Górze. Czy może nawet turniejowego, bo rywalizacji nie zabrakło.

Wiśniowa Góra, 3 stycznia 2026

Na początek, część edukacyjna. Organizatorzy zademonstrowali formę kuritachi, przez sporą część obecnych widzianą pierwszy raz w życiu. Z kolei bardziej hondowa część publiki mogła pomyśleć, że kuritachi brzmi jak mieszanka kumitachi i kuriomae. I prawie mieli rację, bo jest podobieństwo do hondowych form, ale konkretniej to do ryakushiki: forma szybka, bez manewrów kimonowych, sadamenoza na honzie, wyjście wyjątkowo przez wyjście itp. Notatki zostały zrobione, będziemy to ćwiczyć na naszych klubowych ceremonialnych [odbywają się w każdy pierwszy czwartek miesiąca] .

Punktem drugim były zawody w utrzymywaniu pozycji umataiso. Nie wszyscy muszą wiedzieć o co chodzi, bo to już podchodzi pod szkołę Ogasawara, powiem więc tak: gdyby mierzyć jak głośno ludzie protestują po zaproponowaniu im różnych ćwiczeń, umataiso bije kizę o jakieś 10 dB [decybele są skalą logarytmiczną, więc to dziesięć razy głośniej] . Zawody skończyły się szybko, wygrał Adam z Gengetsu, a jako ciekawostkę dodam, że 3587 to 17×211.

Głównym punktem programu był turniej nawiązujący do stu ośmiu uderzeń w dzwon, wykonywanych w momencie nadejścia nowego roku. W wydaniu kyudowym chodzi o turniej, w którym strzelamy, aż ktoś trafi sto ósmy raz. Oczywiście, kolektywnie, sumujemy strzały wszystkich zawodników. Bawiliśmy się w to w zeszłym roku, tegoroczna edycja miała pewne usprawnienia. Przede wszystkim, nie ogłoszono przerwy na pizzę w trakcie strzelania. Pizza była, ale złapać i zjeść swój kawałek trzeba było między swoimi kolejnymi seriami. Było też zawsze strzelanie w tych samych tachi — rok temu, jeżeli ostatnia grupa zawodników nie wypełniła całej strzelnicy, dołączały osoby z początku kolejki, co teoretycznie miało przyspieszać zabawę. W zeszłym roku każdy strzelał w swoim tempie, tym razem pilnowaliśmy kolejki, by ta sto ósma strzała faktycznie była sto ósma.

Zaczęliśmy o godzinie 16:25. Początkowo strzelano po dwie strzały. O godzinie 18:15, po siedmiu kolejkach, mieliśmy czterysta dwadzieścia oddanych strzał i osiemdziesiąt jeden trafionych. Czyli strzał co szesnaście sekund, trafienie co minutę dwadzieścia jeden. Skuteczność rzędu dziewiętnastu procent. Średnio przejście jednej kolejki, czyli oddanie dwóch strzałów przez każdego z trzydziestu zawodników zajmowało prawie szesnaście minut.

I o wspomnianej 18:15 nadszedł ten moment, by zacząć strzelać po jednej strzale. Po kolejnych stu czterdziestu trzech strzałach wystrzelonych, i po dwudziestu siedmiu trafieniach, o godzinie 18:59, Michał z Kokoro trafił sto ósmą strzałę. Dla porządku, pozwolono dokończyć strzelanie wszystkim po Michale, przez co turniej zakończył się ze stu dziesięcioma trafieniami. W etapie jednostrzałowym oddawaliśmy strzał średnio co osiemnaście sekund, a trafialiśmy co minutę trzydzieści jeden. Nie, nie strzelaliśmy wolniej, po prostu procedury wejścia i wyjścia zajmowały dalej tyle samo czasu, a strzelanie połowę tego co wcześniej. Jedno przejście wszystkich trzydziestu zawodników trwało prawie dziewięć minut. Celność pozostała zbliżona, choć na miejscu mieliśmy wrażenie, że wszystko się ciągnie dużo bardziej.

Najcelniejszymi zawodnikami turnieju zostali Maks (trzynaście trafień), Adam (jedenaście trafień) i Monika (osiem trafień).

Powoli trzeba było kończyć, ale znalazło się miejsce na jeszcze jeden konkurs, także znany z zeszłego roku. Rzucanie strzał do pudła. Nie trzeba było sięgać po reguły rozsądzania remisów, jako jedyny w pierwszej rundzie trafił Michał z Gengetsu. Dla zabawy zarządzono jeszcze drugą rundę, która przyniosła jeszcze kilka trafień.

Na koniec całego spotkania, ekipa monjinów [praktykujący styl Ogasawara] odgwizdała rozpoczęcie nowego roku specjalnymi strzałami, a nam pozostało spakować się i ruszyć w stronę Mysiadła…

Mysiadło, 4 stycznia 2026

… gdzie następnego dnia rozgrywał się tradycyjny Turniej Noworoczny. Oj, co to było za wydarzenie. Pięćdziesięciu czterech zawodników, siedemset cztery strzały wystrzelone, sto siedem danów łącznie, nówka sztuka statuetka samuraja i dwie stacje telewizyjne.

Po pierwszym ukłonie i przywitaniu, nastąpiło coś, co w sumie umykało przez ostatnie lata przez pewne zmiany w cyklu egzaminacyjnym. Mianowicie, rozdanie dyplomów. Dawniej dyplomy z letnich sesji egzaminacyjnych akurat docierały na czas, by rozdać je na Nowy Rok. Jesienne egzaminy wideo trochę to skomplikowały, bo przysyłane są pewnie kilka miesięcy po Turnieju Noworocznym, ale na długo przed kolejnym. Do rzeczy, uroczyście wręczono dyplomy zdobyte podczas egzaminów wideo w 2024 roku oraz zdobyte na żywo w 2025. Zatem jak ktoś pierwszego dana wywalczył przed kamerą w 2024, a potem porwał się na drugi dan na seminarium w Szwajcarii, musiał występować dwukrotnie. I taki jeden podwójny dyplom powędrował do nas do klubu, a także trzy pojedyncze. Co warto dodać, po raz drugi w historii polskiego kyudo rozdano dyplom za stopień godan, który zdobył Michał Mazurek z Tametomo.

Po tak przyjemnym rozpoczęciu przyszło nam obejrzeć ceremonię yawatashi [yawatashi – ceremonia, którą strzelec – ite, wykonuje w towarzystwie dwójki asystentów – kaizoe] wykonaną w składzie:  ite – Michał,  daiichi kaizoe – Bogdan, daini kaizoe – Marta. To pierwsze noworoczne yawatashi, podczas którego suma danów wyniosła czternaście.

Turniej czas zacząć! Przy tak dużej liczbie zawodników, przyznawanie numerów startowych, zwykle polegające na losowaniu strzał zawodników, musiało być rozdzielone na trzy osoby, bo pięćdziesiąt cztery strzały okazuje się być całkiem pokaźnym pękiem. Zabrakło też zekenów [kawałek materiału z numerem startowym, przewiązywany u pasa] z odpowiednio wysokimi numerami i część zawodników musiała polegać na swojej pamięci. Z dobrych wieści: pięćdziesiąt cztery równo podzieliło się na dziewięć stanowisk. Przed nami trzy rundy po cztery strzały, każda symbolizująca jeden miesiąc.

Podczas pierwszej rundy trafiono łącznie pięćdziesiąt sześć razy, w tym dwa razy był to komplet czterech trafień: Bogdan i Hubert, a cztery razy trzy trafienia: Kacper, Karol, Maks i Blanka.

Runda druga przyniosła spadek poziomu, tylko czterdzieści osiem trafień. Czwórkę trafił Witold S., a trójki Tomek, Anna B. i Kacper. W tym momencie sześć punktów na koncie mieli Kacper, Bogdan i Witek.

I runda trzecia, finał. Zarówno Kacper jak i Bogdan trafili czwórkę, osiągając dziesięć punktów. Przy czym Kacper strzelał nieco wcześniej, więc jak ktoś śledził punktację [podpowiedź: ja śledziłem] , to wiedział jaka jest stawka gdy przed mato stanął Bogdan. O zwycięstwie miała zadecydować dogrywka, ale dla porządku dodajmy jeszcze, że czwórkę trafił też Maks. Łącznie w tej rundzie trafiliśmy sześćdziesiąt dwa razy.

Dogrywkę przeprowadzono w trybie enkin, czyli zawodnicy strzelają do osobnych mato aż nie dojdzie do sytuacji, gdy jeden trafia, a drugi nie. W tym przypadku, sprawa rozstrzygnęła się na korzyść Bogdana już po pierwszej rundzie. Nowa statuetka samuraja wędruje do niego, rozpoczynając odliczanie — jeżeli Bogdan utrzyma ją jeszcze przez dwa kolejne turnieje, zostaje u niego na stałe.

Spotkanie zakończyło starcie ze złotym mato. Po kolei, od najniższych stopniami po najwyższych, każdy mógł oddać jeden strzał do małego, dziewięciocentymetrowego celu. Złote mato nigdy jeszcze nie musiało się mierzyć z taką liczbą strzał, ale wybroniło się po raz kolejny. Przypomnijmy, ostatnio trafiono je (a raczej poprzednie mato, bo to ono jest nagrodą dla zwycięzcy) w 2018 roku.

Tyle z tej zabawy. Przed nami intensywny rok — czy ja tego nie powtarzam co roku?, o czym było już we wstępie. Zatem na koniec podziękowanie dla Tametomo za przeprowadzenie kolejnego turnieju noworocznego i widzimy się w lutym na OLK w Wiśniowej Górze.

Garść statystyk na koniec:

  • Średnia celność: 25,6%
  • Pierwszy, drugi i trzeci kwartyl: 2, 3 i 4 trafienia
  • Moda: 2 trafienia (trzynastu zawodników)
  • Najczęściej trafiane mato: pierwsze i ósme (dwadzieścia pięć trafień)
  • Najrzadziej trafiane mato: piąte i szóste (dwanaście trafień)
  • Patrząc na stopnie, widać równy wzrost skuteczności wraz z doświadczeniem, od 11% dla mudanów po 54% yondanów, z zauważalnym skokiem 13% między sandanami a yondanami.

szansa młodości

pół setki złotych chybień

galopem w dwa sześć

Więcej czytania:

Aha, wspomniałem dwie stacje telewizyjne. Być może ktoś pomyślał, że był to dodatek niczym prachettowskie „I tysiąc słoni!”, mający zbudować obraz przeogromnej imprezy. Otóż nie, były dwie telewizje:

Teleexpress Extra: https://www.instagram.com/reel/DTImydIFKeW/

Kamery złapały naszych ludzi i nasze strzały, nie tylko pałętających się w tle.

Poprzednie wyniki

  • 2025: Bogdan Mytnik (trzecie zwycięstwo z rzędu, przejęcie statuetki na stałe)
  • 2024: Bogdan Mytnik
  • 2023: Bogdan Mytnik
  • 2022: Krzysztof Haczek
  • 2021: turniej się nie odbył
  • 2020: Rick Sosiński
  • 2019: Bogdan Mytnik
  • 2018: Bogdan Mytnik + złote mato: Krzysztof Haczek
  • 2017: Krzysztof Haczek (trzecie zwycięstwo z rzędu, przejęcie statuetki na stałe)
  • 2016: Krzysztof Haczek
  • 2015: Krzysztof Haczek
  • 2014: Krzysztof Szafran
  • 2013: Witek Federowicz
  • 2012: Michał Mazurek
  • 2011: Andrzej Nawrocki
  • 2010: Krzysztof Haczek
  • 2009: Norbert Kopczyński
  • 2008: brak danych
  • 2007: brak danych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *