Zakończenie roku w Obornikach Śląskich

Rok kalendarzowy już się rozpoczął. W polskim środowisku kyūdō czekamy z jego oficjalnym ogłoszeniem do turnieju noworocznego, który odbędzie się w najbliższy weekend. Jednak nim coś się rozpocznie, coś innego musi się zakończyć. Może nie na taką skalę jak będziemy świętować w Mysiadle, ale zakończenie roku zorganizowaliśmy w Obornikach Śląskich, podczas comiesięcznego spotkania, które tym razem wypadło w niedzielę, 30 grudnia. Zebraliśmy się w trzynastoosobowym gronie, reprezentującym 5 klubów: Wrocław (w roli gospodarzy), Poznań, Łódź, Opole i Katowice.

Tematem warsztatów była harmonia, zarówno jako indywidualna, wewnętrzna harmonia podczas oddawania strzału jak i zgranie się całego zespołu łuczników. Po ustaleniu co to właściwie jest ta harmonia i jakie elementy są ważne, przystąpiliśmy do działania. Aby przećwiczyć to pierwsze, sięgnęliśmy po kilka niecodziennych ćwiczeń, takich jak strzelanie stojąc tylko na jednej nodze, by zrównoważyć kołysanie lewo-prawo lub dodatkowe stawanie na palcach, by poprawić równowagę przód-tył. Do tego nieco praktyki z prowadzenia strzał równolegle do podłoża – parafrazując poetę, tak by kropla wody upuszczona na strzałę nie spłynęła w stronę piór, a przede wszystkim, by żadne ptactwo nie ucierpiało po zwoleniu cięciwy.

Czytaj dalej Zakończenie roku w Obornikach Śląskich

Hondowy weekend

Nie zdradzając jeszcze zbyt dużo, rok 2019 to będzie dobry rok by uprawiać kyūdō w Polsce. Dziać się będą rzeczy na shailinia z której oddaje się strzał i sadamenozielinia z której w pewnych formach składa się ukłon po wejściu i przed wyjściem o których się nie śniło naszym mnichom zen. Oczywiście, same z siebie się nie zadzieją, ale o tym może innym razem. Teraz o tym, że jak już się będą dziać, to trzeba pokazać klasę. A przechodząc do meritum, w weekend 8 i 9 grudnia odbyły się w Warszawie pierwsze z serii warsztatów stylu Honda, mające na celu przypomnieć czym Honda-ryū jest i jak to się praktykuje. Choć trzeba być świadomym, że trudno powiedzieć czym jakiś styl jest, łatwiej powiedzieć czym się różni od tego, który już się zna. A ćwicząc, rzeczy które się już zna nieraz trzeba na moment odłożyć w zapomnienie.

Czytaj dalej Hondowy weekend

Tak jakby powitanie

Przyszedł w końcu ten moment, w którym startujemy ze stroną internetową. Jest to też ten moment, w którym zaczynamy używać nowej nazwy. Kyūdō Katowice (lub Kyūdō Kato) to tak naprawdę nie jest zła nazwa. Ba, nawet katō coś znaczy po japońsku! Co prawda jest to kijanka (蝌蚪) i nijak ma się do łucznictwa, może pomijając zwój Chōjū-jinbutsu-giga (Wikipedia dla zainteresowanych), ale zawsze. W każdym razie, katowicka nazwa była całkiem stosowna, gdy jedyna osoba uprawiająca kyūdō na Górnym Śląsku była z Katowic, a cały klub był jednoosobowy. Ale nasza grupa nieco powiększyła się i mamy też osoby z innych miast. Była też przez jakiś czas możliwość, że salę trzeba będzie wynajmować poza Katowicami. Może więc nie warto miejsca stawiać jako najważniejszy element nazwy? Niech katowicki klub kyudo będzie podtytułem. Zaś pomysły na nazwę były różne, ale ostatecznie pod wpływem pewnego drzeworyt Hiroshige Andō padło na Gengetsu (弦月), co oznacza półksiężyc. Ale nie taki zwykły półksiężyc, tylko taki, w którym zwraca się uwagę na kształt przypominający łuk. Księżyc z cięciwą. I tyle o nazwie.

O stronie też wiele więcej do powiedzenia nie ma. Wraz z rozwojem klubu powinna się zmieniać. A żeby nie było tu na start zbyt pusto, jest kilka relacji z dawniejszych imprez i wydarzeń, w których brała udział reprezentacja naszego klubu. No dobrze, w których ja brałem udział. I trzeba ostrzec, że najpewniej będę nadużywać tej przestrzeni do realizowania własnej wypaczonej idei kronikarstwa. Zapytajcie tolkienistów ze Śląskiego Klubu Fantastyki. Ale do rzeczy, do przeczytania są następujące relacje:

taka tradycja
pięc siedem pięć na koniec
bo haiku muss sein